Strona Główna / Bestiariusz / Demony Wampiryczne / Zmora i nocnica, lęki nocne

Zmora i nocnica, lęki nocne

Zmora, znana także jako mara lub nocnica, jest demonem narodzonym z duszy grzesznika, osoby potępionej lub bezpodstawnie skrzywdzonej. Często, człowiek nieświadomy, lecz kierowany złością, mógł być zmorą za życia, jego dusza nocną porą odłączała się od ciała. W ten sposób, człowiek obrażony za dnia mógł mścić się i nękać sąsiadów jako nocna mara. Istnieją wierzenia, mówiące, że zmorą może zostać również człowiek ze zrośniętymi brwiami, lub różnokolorowymi oczami. Wraz z nastaniem chrześcijaństwa, pojawiły się teorie według których przekręcenie imienia przy chrzcie lub wypowiedzenie na łożu śmierci Zmoraś Mario zamiast Zdrowaś Mario skazywało duszę na wieczny byt pod postacią mary. Nocnica lub zmora pod postacią ćmy lub komara wślizgiwała się do pomieszczenia, gdzie spali ludzie i rozpoczynała swoją ucztę.

nocnica zmora
Nocnica. Źródło: wyraj.com.pl

 

Otwierasz oczy, jest środek nocy, na zegarze widzisz godzinę trzecią. Nie wiesz dlaczego się obudziłeś, odczuwasz lekką dezorientację i narastający niepokój. Zauważasz, że nie możesz się poruszyć, a coś uciska twoją klatę piersiową. Niepokój przeradza się w lęk, a lęk w strach jakiego nigdy nie doświadczyłeś. Ciemność w pomieszczeniu gęstnieje, a w mroku zaczynasz dostrzegać nieistniejące postacie. Strach już nie jest zwykłym ludzkim strachem, to co cię ogarnia nie jest już niczym ludzkim, to przerażenie jakie towarzyszy zwierzęciu któremu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Mimo panicznych prób krzyku i zerwania się z łóżka, nic się nie dzieje, jest tylko gorzej, twoje ciało cię nie słucha, a z twoich ust nie wydobywa się żaden dźwięk.

Nic nie jest w stanie przerwać przerażającego obrzędu zmory, jakim jest jej posiłek. Takie właśnie doświadczenia spotykają osoby nawiedzone przez zmory. Zmora jak i nocnica żywi się krwią. Siadając na piersiach ofiary, przyciska ją i dusi pozbawiając tchu, w ten sposób powoduje uderzenie krwi do głowy. Następnie spija krew wyciekającą z nosa lub wgryza się w żyłę pulsującą na skroni albo szyi. Człowiek nawiedzony przez zmorę budził się zmęczony i bez sił do życia.
Syta zmora musiała jak najszybciej wrócić do swojego ciała, lub ukryć się przed promieniami słońca. Najczęściej w tym celu wykorzystywała konia z pobliskiej stajni. Po szaleńczym galopie z nocnicą na grzbiecie, koń zazwyczaj zdychał. Zmora (nocnica) często męczyła zwierzęta i sprowadzała na nie pomór, podobnie jak inny słowiański demon – licho.

zmora
Zmora dusząca swoją ofiarę.

 

Metodą na obronę przed zmorą lub nocnicą była zmiana pozycji snu. Należało spać odwrotnie (z głową w nogach) lub na brzuchu. Można było również próbować skrzyżować nogi. Inną metodą było powieszenie lustra w pomieszczeniu w którym się śpi, ponoć zmora była tak brzydka, że kiedy zobaczyła swoje lustrzane odbicie uciekała. W celu zabezpieczenia zwierząt przed atakami zmory, przybijano/wieszano nad drzwiami amulet ochronny w postaci zabitej sroki (tę metodę stosowano również w ochronie trzody przed czartem lub biesem).

Zmorę widywano jako wysoką, chudą kobietę o długich nogach. Ten kto widział zmorę w świetle księżyca, opowiadał, że promienie światła przenikały przez nią niczym przez biały bursztyn. Częstym widokiem była zmora ujeżdżająca konia.

Wiara w mary nocne prawdopodobnie wywołana była paraliżem sennym.

zmora na końu
Zmora dosiadająca konia

 

Podanie o zmorach, marach i nocnicach:

„Mory i morusy to już tak się urodzą, a morusów poznaje się, tak jak i ciatow (ciota), po brwiach w jedną linię złączonych, a czarnych Dlatego też lud mówi: czarny jak morus. Są to pół ludzie, pół duchy, można by powiedzieć. Bo kiedy ich godzina nadejdzie (od północy aż do trzeciej godziny rano) to ciało zostaje na łóżku, a duchowa połowa śpiącej mory lub morusa idzie i dusi (gniecie) ludzi, a w braku tychże, albo skoro im tak dano – drzewo ciernie i wodę. Jak tylko przetrzyma mora swoją godzinę, tj. skoro jej przeszkodzą, że wyjść nie może, aby dusić (…), to ciężko bywa chorą, a nawet umiera. Mory, zabierając się do duszenia ludzi, nie wiedzą o tern na jawie czynią to bowiem we śnie, przybierając postać rozmaitych zwierząt, a najczęściej kotów. (…) Rozmaite ma lud przeciw morom środki, z których najpospolitszym a używanym szczególniej przez parobczaków sypiających po oborach i stajniach, dokąd naturalnie mora ma najłatwiejszy przystęp, jest między innemi i ten, iż kiedy ocknie (zbudzi się) parobczak, w tej chwili właśnie w której go mora dusiła, natychmiast porywa za nóż i utyka go mocno w drzewo swego łóżka. Tym sposobem przebija morę, którą albo rani, albo nawet czasem i zabija, i znachodzi rano wybladłego trupa, przytwierdzonego do łóżka. (…) Niektórzy wieśniacy, idąc spać, zakładają sobie ręce na piersiach na krzyż, dla odwrócenia mory. Skuteczniejszy atoli ma być sposób ten, że oblepiwszy dzbanuszek nowy ciastem, pod poduszki go sobie podłożą. Mora w tym razie nigdy się nie ukaże” („W. Ks. Poznańskie”, s. 38—43). L. Pełka „Polska demonologia ludowa”

nocnice by martaemilia
Nocnice. Autor: MartaEmilia

Podobne wpisy:

About Jan Kamoń

Sprawdź jeszcze to

strzyga

Strzyga i Strzygoń

Strzyga, kobiecy demon bądź strzygoń – męski odpowiednik wywodzi się z prasłowiańskiej demonologii ludowej. Nazwa tego …

Jeden komentarz

  1. Opis tego co czuje się po przebudzeniu przywołuje wspomnienia… to na prawdę jest zwierzęcy lęk. Szczególnie kiedy dopiero przy takim trzecim, jakże nieprzyjemnym doświadczeniu, po raz pierwszy pojawia się halucynacja i „obecność” dziwnej postaci. Przyznam, że początkowo myślałem, że mam coś z głową i bałem się komukolwiek o tym opowiedzieć, ale poszukałem w internecie i bardzo szybko natknąłem się na pojęcie paraliżu sennego. Niesamowicie mi wtedy ulżyło, ale w stu procentach rozumiem opowieści i strach przed zmorą. Kiedyś takie doświadczenia były o tyle straszniejsze, że nie było tak prostego i łatwo dostępnego wytłumaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *